Data: 2008-07-10, autor: Bloo, systemy: PS2
Kingdom Hearts 2
Dobrze pamiętam zeszłe wakacje. Pod koniec roku szkolnego zakupiłem KH 1 i skończyłem go w połowie wakacji. To był wspaniały okres, gdyż gra sama wciągała jak diabli. No i rok później - znów tuż przed ostatnim dzwonkiem szkolnym kupiłem Kingdom Hearts 2, recenzowany właśnie tytuł. Cóż można powiedzieć? Wczoraj go skończyłem, czyli w podobnym czasie co poprzednika. I znów doświadczyłem tego uczucia...
Mimo że fabuła tej gry jest bardzo mocnym punktem, napiszę o niej najmniej, aby nie psuć Wam zabawy. Jak wielu zainteresowanych wie, na początku nie sterujemy poczciwym Sorą, lecz Roxasem - blondynem mieszkającym w Twilight Town. Sterujemy nim kilka godzin, by przyzwyczaić się do sterowania itd. Sora po jakimś czasie budzi się z rocznego snu (jego kompani też) a Roxas znika. Jego historia zacznie odgrywać ważniejszą rolę dużo później. Gracz jako Sora i jego dwaj przyjaciele - Goofy oraz Donald muszą znów ratować świat! Jedynka kończy się pół happy end'em. Pokonujemy Ansema, ale nasi przyjaciele znów od nas się oddalają... I to jest głównym celem w dwójce. Ponownie. Musimy odnaleźć Riku i Kairi. Znów jest dużo o Ansemie, o innym Ansemie i o prawdziwym Ansemie... Dobra, już nic nie mówię. Ale gra jest tak skonstruowana, że nie da się napisać recenzji bez zdradzania fabuły. Powiem więc tak: nie wszystko jest tak proste jak się wydawało w poprzedniku. Fakty nie zostało przedstawione należycie. A sam scenariusz na początku wydaje się bardzo dziwny - niejaka Namine, Organizacja XIII, uszata mysz... o, to akurat wiecie . No tak, Mickey znów będzie miał kupę roboty. Ale nie bójcie się - zakończenie (w pełni satysfakcjonujące) wyjaśnia przynajmniej większość tajemnic. I robi to doskonale, choć w moim odczuciu kilka rzeczy nie zagrało. Ale to już pozostawiam Wam. Ogólnie mówiąc - jeśli chodzi o historię, Kingdom Hearts 2 jest genialny, kapitalny, bardzo zręcznie wykonany. Nie raz rozdziawisz japę przy niektórych scenkach. Scenki! Reżyseria cutscenek to miód i orzeszki! Uff, trochę pojechałem emocjami.
Jeśli macie nadzieję, iż w Dwójce zmieniono system walki i już nie trzeba walić w jeden głupi przycisk - rozczaruję was . System zmieniono, lecz właśnie X'em wszystkich siekamy. Doszło jednak kilka patentów. Znany z kilku sławnych gier (God of War, Shenmue) QTE tutaj się również pojawia lecz w dość okrojonej wersji, gdyż trzeba wciskać jedynie jeden przycisk - trójkąt w odpowiednim momencie. Ani raz nie sprawiło mi to kłopotu. Doszedł również Drive, czyli możliwość zamiany w kilka różnych form. Każdą formę możesz levelować, co polecam. Aby aktywować formę, trzeba nabić pasek, a to trochę trwa. I tyle nowości. Znów mamy skillowanie Sory, ale aby to robić, trzeba mieć AP. A żeby mieć AP, trzeba - pakować postać, pobawić się w Synthesis albo po prostu znaleźć item, dodając 1 AP. Potem uczymy się nowych umiejętności, a to naprawdę pomaga. Gameplay'owo jest więc średnio. Może i na początku uderzanie w jeden button to fajna sprawa, ale szybko odczuwamy uczucie masherowania. Widzimy jak Sora wymachuje Keyblade'em na wszystkie strony, robi juggle'a ora inne cuda-nie widki, a my przecież klepiemy jeden przycisk! Coś tu nie gra, jednak w kolejnej części muszą nad tym popracować. Dobrze chociaż, że walki z bossami często są urozmaicane. A tu na czas, a tu trzeba skarb mu ukraść, a tu trzeba zabić go latając statkiem. A no właśnie! Gummi - statek to teraz nie denerwująca minigra, lecz bardzo fajna zabawa! W dodatku możesz pobijać rekordy, zdobywać levele. Oczywiście powraca patent z budowaniem własnego statku.
Światy to też mocna strona tego tytułu. Powraca wiele lokacji z poprzedniej odsłony, czyli Halloween Town, Antlantica, Hollow Bastion itd. Są jednak one bardzo mocno pozmieniane. I co gorsza, jeszcze mniejsze! Dochodzi kilka nowych miejsc. Co powiecie na Port Royal z Piratów z Karaibów? Albo świat z Trona również daje radę. W każdym poziomie może do nas dołączyć jakaś znana osoba. Tak więc walczenie u boku Jacka Sparrowa to już nie problem!
Grafika jest trochę ładniejsza od tej z jedynki. Podbito rozdzielczość, dodano blur tu i tam. Ale nie ma co narzekać. Tylko głupi by powiedział, że grafika jest brzydka. A animacja? Raz zauważyłem przycinkę, ale to przy walce one vs. 1000 Nobodies. Muzycznie jest kapitalnie! Coś niesamowitego a opening i ending w wykonaniu Utady to małe dzieło sztuki. Może przesadzam, ale mając w pamięci kiepskie jej utwory z pierwszej części KH, to teraz jestem pod wrażeniem. Dubbing znów daje rade. Haley Joel Osment dubbingujący Sorę ponownie pokazał klasę. Szkoda, że za Sparrowa podkłada głos ktoś inny a nie Johnny Depp.
Podsumowując, Kingdom Hearts 2 jest warte zakupu. Jednak wpierw zakończ KH1, bo inaczej zagubisz się w fabule. Co prawda, na początku dwójki są krótkie retrospekcje, ale one tłumaczą tyle co nic. Muszę pochwalić fabułę, jest wspaniała. Wrażenia audio wizualne - są pierwszej klasy. Ale ten system walki... Jeśli go polubisz, jeśli przełkniesz również kubek cukru od Disney'a (jednak kufel jest już mniej zapełniony, względem jedynki), to będziesz się bawił wspaniale na 30 godzin. I jeśli pod koniec ci zbrzydnie, to graj przynajmniej dla wspaniałej końcowej batalii i świetnego zakończenia.| Grafika: | Wyciska ostatnie soki z PS2 | 90% | ||
| Dźwięk: | Coś wspaniałego... Utada dała radę. | 95% | ||
| Żywotność: | Skończyłem i chcę skończyć ponownie! | 85% | ||
| Ogólnie: | Jeśli jesteś fanem KH1, ta pozycja cię nie zawiedzie! | 90% | ||
Autor:
Bloo
Zachęcamy również do zapoznania się z filmikami:








