
Okami chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Dzieło nieistniejącego w dniu obecnym developera (Clover Studio) zrobiło ogromną furorę na całym Świecie. Zachwycano się nad artyzmem tegoż tytułu, jak i samym gameplay?em, a spekulacjom o rzekomej konwersji na Wii nie było końca. I stało się! W chwili obecnej konwersja Okami na Wii jest faktem niemal dokonanym. Niemal, bo jednak do premiery sporo czasu nas dzieli, a mowa tu o lecie przyszłego roku.

Na Japońskiej imprezie TGS, odbywającej się w samym sercu kraju kwitnącej wiśni - Tokio, Capcom nieco puściło pary z ust o różnicach, jakie będą dzielić obie wersje opisywanej w tej zapowiedzi gry. Cała sprawa oczywiście rozbija się o nietuzinkowe wykorzystanie nowego kontrolera w najnowszej konsoli od BigN, co samo w sobie jakimś wielkim zaskoczeniem nie jest, bo Okami wręcz wydaje się być stworzone pod Wii. Co wiadomo o sterowaniu? Prawdę powiedziawszy, to nic konkretnego, ale chyba nie będę zbyt odkrywczym, jeśli wysnuje następujące wnioski: na maszynce Sony malowanie odbywało się za pomocą gałki analogowej, na Wii owa czynność za pewne będzie wykorzystywać wmontowane w Wii-mote'a sensory ruchu, a mówiąc bardziej przyziemnie i zrozumiale - ruch kontrolera będzie idealnie odwzorowany na ekranie naszego telewizora, co z kolei przekłada się na proste sformułowanie, że Wii-mote nie będzie niczym więcej, jak wirtualnym pędzlem w ręku artysty, gracza.
Capcom obiecało urozmaicić gameplay o nowe elementy, lecz co mamy przez to rozumieć, tego nam już nie wytłumaczono. Na razie pozostaje nam czekać na rozwój sytuacji i nowe informacje. W notce prasowej na TGS można było też przeczytać o wprowadzeniu do gry nowych etapów, ale ile ich będzie i jak ma się to wkomponować w obecną formę, tego również do końca nie wiadomo.

Następny akapit i kolejna wielka niewiadoma - wykonanie. Żółto-niebiescy obiecują poprawienie oprawy w stosunku do wersji na PS2, a fakt, iż już na maszynce Sony powodowała ona szczękopad, raczej tejże produkcji źle nie wróży. Rozwińmy kwestię grafiki o to co mamy, czyli przyjrzyjmy się bliżej Okami na PS2. Gra oferuje baśniowy, ale również bardzo dorosły styl żywcem wyciągnięty z Japońskiej mitologii, a jeśli ktoś lubuje się w tych klimatach, w ten czas Okami rozkocha go do granic możliwośći. Piękne, ciepłe i ostre barwy nadają tej produkcji nietypowy styl, wszystko wokół funkcjonuje według własnych zasad, żyje własnym życiem i Ty drogi graczu możesz w to wszystko ingerować. Ale w całej tej baśni najpiękniejsza jest ta inność owej krainy względem naszego realnego świata. Tu wszystko wręcz wylewa się z ekranu i powoduje, że i Ty zaczynasz funkcjonować w społeczności wykreowanej przez Okami. Piękno tego dzieła jest czymś ogromnym i niepodważalnym, artyzm z jakim to wykonano jest sztuką w najczystszej postaci. To nie jest zwykła gra, to nie jest tytuł który każdy kocha. Okami się albo kocha, albo nienawidzi. Niestety nie ma niczego po środku. Mnie Okami rozkochało, pokazało, że gry ?inne? czasem skrywają o wiele więcej głębi, niż naturalne produkcje, w których każda postać składa się z miliona polygonów. Wykonanie Okami sprawiło, że już teraz jest to gra ponadczasowa, do niej zawsze można wrócić bez obrzydzenia i niesmaku.

Przy premierze Okami na PS2 w wielu gazetach pokuszono się o porównanie produkcji Capcom-u do przygód Linka w Zeldzie. W sumie jest to słuszne porównanie, ponieważ Okami w wielu aspektach, a głównie przez gameplay nawiązuje do gry Nintendo. Jednak to są tylko podobieństwa, bo Okami choć skupia się na eksploracji dostępnego świata, to jednak wygląda to nieco inaczej, niż ma to miejsce w wielu innych grach. Ową eksploracje głównie wyróżnia to, że w ręce gracza oddano boskie siły, swoisty dar. W każdym momencie możemy zatrzymać akcje gry, wówczas obraz staje się płaski niczym kartka papieru. Prawdę powiedziawszy to właśnie obraz staje się kartką papieru, na której możemy malować pędzlem. Możemy domalować brakujące deski na moście linowym, sprawić, że na drzewie zakwitną kwiaty, zniszczyć głaz który zagradza nam dalszą drogę, bądź zwyczajnie zadać śmiertelny cios przeciwnikowi. Nieraz też pomożemy tubylcom zamieszkującym tą piękną krainę i chyba nie musze Wam tłumaczyć, że będzie to działało jedynie na korzyść gracza. W końcu zawsze dostaniemy coś w zamian.

Powoli zbliżam się do końca tej zapowiedzi i podsumowania tego, czym ma być Okami na Wii. W pewnym sensie będzie to prosty port, nie ma co się oszukiwać. Decyzja o konwersji jest zwykłym skokiem na kasę graczy, a przy okazji posiadacze Wii dostaną w swoje łapki wielki hit, okraszony nietuzinkowym sterowaniem za pomocą Wii-mote'a, za co winić Camcom-u po prostu nie można. Ja Okami na Wii przyjmę bardzo ciepło i z wielkim zadowoleniem, bo jak już wspomniałem powyżej - ta gra wręcz jest stworzona dla Wii, więc chyba grzechem byłoby, gdyby na ten sprzęt nie trafiła.
Autor:
Mantis
 |
|
 |
|
Zachęcamy również do zapoznania się z filmikami:
|
|
 |
|
 |